TEMAT 6:
Aleksandra Orłowska
Czy disco-polo to przykład muzycznego dyskursu popularnego czy ludowego?
W poruszanym zagadnieniu pomoże nam książka Pana Simon’a Frith’a pod tytułem „Sceniczne rytuały”. Opisuje ona między innymi jak łatwo wywołać konflikt gdy do świata muzyki wkraczają wykresy, rubryczki, reguły. Muzyka z teorii twórcza, indywidualna, emocjonalna staje się pewnego rodzaju spisem zasad, które zawładnęły nad talentem i umiejętnościami. W prosty sposób można manipulować dźwiękiem nie patrząc na to czy zespół posiada talent. W opisywanej sytuacji dźwiękowcy wyciszali wokalistę aby publiczność nie słuchała fałszu. Dla fachowców dziewczyna nie mieściła się w pewnych normach co dla nich już nie było talentem, a produktem który należało poprawić, ulepszyć, przyciszyć. Ludzie oburzeni tym faktem wywołali spór. Co jest prawdziwe? Co to prawdziwy talent?
Tak wygląda świat „DiscoPolo”, czyli muzyki popularnej, tanecznej. Powstałej w latach 80 XXw.. Kiedyś zwana muzyką chodnikową lub podwórkową z powtarzalną melodią, prowadzącą do ujednolicenia utworów. Teksty proste, łatwe do zapamiętania, rytmiczne, idealnie pasują do rodzinnych spotkań, biesiad, wesel, do radia. „DiscoPolo” stało się muzyką popularną ze względu na odbiorców. Sprzedawana kiedyś głównie na ulicach, stoiskach handlowych.
Nasz kraj zamieszkuje w większości tłum ciężko pracujących obywateli, którzy po skończonej pracy lubią cieszyć się wesołą melodią z nieskomplikowanym tekstem, opowiadającym o codziennym życiu, nieszczęśliwej lub szczęśliwej miłości, czasie wolnym, wakacjach, melodramatach, podtekstach seksualnych. Zawsze występująca w języku polskim, dla łatwiejszego odbioru. To publiczność, która lubi żartować i wspominać, przypada im do gustu utwór, z którym mogą się utożsamiać, nie skupiać się na nim, nie szukać głębszego sensu, metafor, morałów.
Pan Simon Frith wspomina o sytuacji gdzie tworzenie płyty Benjamin’a Britten’a „Requiem wojenne”. Z samego założenia, iż jest to muzyka poważna, ciężka, patriotyczna, wytwórnia nie zgodziła się na wypuszczenie większego nakładu ze względu na ewentualne straty. Sytuacja odwróciła się w momencie gdy wszystkie egzemplarze zostały sprzedane, a wytwórnia przeprosiła i zaproponowała lepszy kontrakt, zdziwiona, że z założenia niekomercyjna muzyka wskoczy na top. Tak z muzyki twórczej, indywidualnej, osobistej tworzy się komercyjny produkt. W „DiscoPolo” można to zauważyć gdy utwory wydawane są w hurtowych ilościach, dla zysku. W tyle pozostaje talent, oryginalność. Dobra reklama, kilka przeróbek, technologicznych ulepszeń i powstaje idealny masowy towar. Nie trzeba do tego 20 lat doświadczenia, mnóstwa czasu spędzonego na nauce wokalu, czy graniu na instrumencie. Wystarczy dobry sprzęt komputerowy, program, kilka dźwięków na keyboardzie.
Wszystko sprowadza się do taniości, kiczu. Do dźwięków puszczania w tle byle by coś grało. Przy użyciu popularnego syntezatora szybko można sprzedać nową płytę. To nie nosi wartości. Instrumenty akustyczne zamienione na elektryczne, keyboardy.
„DiscoPolo” rosło w siłę. Powstała pierwsza wytwórnia muzyczna „BLUE STAR”, pierwsze programy telewizyjne np.: „Disco Relax”, „Disco Polo Live”. Nigdy jednak nie trafiła do najpopularniejszych mediów, tylko lokalnie przejmowała rynek. Dla większych korporacji była to muzyka zbyt prymitywna. „DiscoPolo” walcząc o swoją pozycje na rynku pomagała przed wyborami Parlamentarnymi w 1993 roku oraz Prezydenckimi w 1995 roku, w kampaniach dla między innymi: W. Pawlaka, A.Kwaśniewskiego. To pokazuje, że nawet polityka wykorzystała muzykę popularną, miejską dla zdobycia większego zainteresowania, poparcia tłumu chłopskiego, który stanowi większość naszego kraju.
Potem gatunek ten doczekał się swojego czasopisma np.: „Super Disco”, filmów dokumentalnych np.: „Bara Bara”. Niestety przekroczony został pewien limit, co spowodowało jego upadek. Przesyt panował wszędzie. Przestano kupować i interesować się nowinkami gdyż ludzi zaczęła ta muzyka męczyć. Znikała w tle, powtarzała się, nie była tylko okazjonalnie, a na codzień, nawet reklamach. Szukali czegoś nowego. Ucichło do 2007 roku, gdzie po mału, od początku zaczęto wkraczać na salony. Udało się to do tego stopnia, że dzisiaj możemy usłyszeć jak całkiem różne od siebie gatunki łączą się na festiwalach, co kiedyś było niemożliwe. Dobrym przykładem jest znany przez wszystkich „Sławomir”.
Podsumowując „DiscoPolo” to zdecydowanie gatunek muzyki popularnej, łatwy, tani w produkcji, opłacalny. Otacza nas z każdego rodzaju mediów począwszy od radia, przez telewizje, czasopisma do kina. Poruszający miliony słuchaczy prostym tekstem zrozumianym dla wszystkich bo w ojczystym języku, bez metafor, morałów.
Komentarze
Prześlij komentarz